Księga pamięci

Dodaj wpis do Księgi pamięci

 
 
 
 
 
 
Pola oznaczone jako * są wymagane.
Twój adres E-mail nie zostanie upubliczniony. Zostanie dodany do bazy mailingowej.
Ze względów bezpieczeństwa zapisaliśmy adres IP: 18.212.90.230.
Zastrzegamy sobie prawo do redagowania, usuwania, lub nie publikowania wpisów.
8 wpisów.
Arek z Słupsk napisał/a 8 kwietnia 2019 o 00:35:
Ostatnio „przypadkiem” oglądaliśmy wspólnie z żona film o Helenie. Dotknęło nas to jak wiele mieliśmy z nią wspólnego jak podobnie toczyły się nasze misyjne drogi. Moja żona podobnie jak Helena była na misjach w Zambii niedaleko Lusaki jako studentka medycyny pracowała w Hospicjum dla chorych na HIV i AIDS prowadzonym przez siostry Boromeuszki. Potem już jako małżeństwo wspólnie pojechaliśmy na misje do Ameryki Płd. dokładniej do Paragwaju by tam pracować z dziećmi ulicy w Centrum Misyjnym sióstr Misjonarek Klaretynek w Caaguazu... 02.04.2019 urodziło się nasze drugie dziecko - córka któremu daliśmy na imię Helena bo mamy ufność, że nasza córka będzie miała w Niebie swoją opiekunkę która podobnie jak jej rodzice ukochała misje. Nam udało się cało i zdrowo wrócić do domu. Ale Helena zapłaciła najwyższa cenę w służbie drugiemu człowiekowi. Mamy nadzieje, że nasza córka będzie tak samo dobrym człowiekiem jak jej „patronka” Helena Kmieć.
Magdalena z Otyń napisał/a 8 listopada 2018 o 23:09:
Jestem szczęśliwą żoną i mamą piątki dzieci. Śmierć Helenki (chociaż jej wcale nie znałam) bardzo mnie poruszyła. Nie mogłam nad tym przejść do codzienności. Zaczęłam czytać o niej, szukać filmów. Im więcej tego było tym pewność, że Helenka to ukochane Dziecko Boże była mocniejsza. Kwestią czasu tylko jest- wierzę w to- potwierdzenie przez Kościół jej świętości. Niepostrzeżenie pamięć o Helence zaczęła mi towarzyszyć na co dzień. Zaczęłam ją prosić o wstawiennictwo w różnych sprawach. Wierzę, że to za jej sprawą moje życie zaczęło nabierać innego wymiaru. Pojawiły się nowe siły do tego by jeszcze bardziej służyć swojej rodzinie. Ale również dziwny splot wydarzeń pozwolił zaangażować mi się razem z mężem w coś więcej dla Kościoła. Mimo pracy zawodowej i piątki maluchów udało nam się wygospodarować czas na studium poradnictwa rodzinnego, pomoc w naukach przed chrztem i kursach dla narzeczonych. Doba się wydłużyła, serce się poszerzyło, rodzina nie ucierpiała. To co dotąd zdawało się niemożliwe- teraz jest możliwe. A to wszystko za sprawą przykładu życia tej dzielnej, młodej, uśmiechniętej dziewczyny. "Miłość Chrystusa przynagla nas" myślę sobie gdy na Ciebie patrzę Helenko i dziękuję Ci za Twoje świadectwo życia i wiary. Do zobaczenia.
Przemek z Szczecin napisał/a 22 kwietnia 2018 o 02:00:
O Helence usłyszałem po raz pierwszy wtedy, gdy w mediach pojawiła się informacja o jej śmierci. Od tamtej pory jest dla mnie autorytetem, przykładem jak być pięknym darem z siebie dla Boga i ludzi. To, co robiła, było po prostu prawdziwe. Nie tylko śpiewała, że Pan jest jedynym Bogiem. Potwierdzała to każdego dnia, przygarniając z otwartymi rękami każdego człowieka. Dla niektórych osób jej ręce były z pewnością jedynymi, w których mogły doświadczyć prztulenia przez miłosiernego Jezusa. Myślę na przykład o dzieciach dorastających na ulicy Lusaki w Zambii. Świadectwo, jakim jest dla mnie osoba Helenki, pomaga mi otwierać się na innych ludzi. Kiedy upadam, doświadczam słabości i pokusy zwątpienia, myślę wtedy o Helence. Mam nawet wydrukowane jej zdjęcie. Ona motywuje mnie, żebym nie upadał na duchu, bo moim celem jest świętość. Pobudza też moje pragnienia ku temu, by pięknie i w pełni przeżyć swoje życie. Kiedy patrzę na jej fotografie, słucham świadectw o jej życiu, bardziej wierzę w to, że warto przyjaźnić się z Chrystusem. Widzę w jej przykładzie właśnie to, że relacja z Bogiem da mi: szczęście, życie pełne pasji, otwartości na innych, że także mnie Pan zaprasza do wielkich rzeczy. Również moje życie może być przygodą, pójściem w nieznane miejsca, z ogniem miłości, który zapala w sercu Duch Święty. Często proszę Helenkę o wstawiennictwo w różnych sutuacjach. Zawsze wtedy przychodzi mi jasna myśl i odczuwam, że ona przy mnie jest i mnie wspiera. Zdania wypowiadane przez Helenkę: "Moim celem długoterminowym jest świętość", "Chcę być bardziej dla innych", "Dziękuję Bogu za to, że mnie tak cudownie stworzył", "Wiem, kto na mnie czeka po drugiej stronie i chcę tak żyć, by zasłużyć, żeby to było piękne spotkanie", "Najpiękniejszą śmiercią jest umrzeć służąc Bogu", "Kiedy jestem blisko Boga, nie odczuwam lęku" i inne dodają mi otuchy i motywują do działania. Wreszcie śmierć Helenki dla Miłości wskazuje mi na to, że warto zaryzykować, być odważnym. Piękno życia i śmierci Helenki pociąga wielu. Jej krew, która znalazła się na Piśmie Świętym, które codziennie czytała stawia mnie wobec pytania, jaką walkę ja podejmuję, aby słowo Boże wcielać w swoje życie. Helena podjęła ryzyko i ostatecznie oddała swe życie, aby ogarnąć miłością, dać swój piękny uśmiech dzieciom, które nigdy miłości nie doświadczyły. Dziękuję Helenko za wspaniałe świadectwo Twojego życia i śmierci! Wstawiaj się za mną, byśmy mogli spotkać się w niebie!
Anna napisał/a 18 kwietnia 2018 o 10:02:
Chciałabym się podzielić moim doświadczeniem modlitwy za wstawiennictwem śp. Helenki Kmieć, która, wierzę w to, pomogła mi w moich problemach zdrowotnych. Za to chwała Panu!
Magdalena z Wrocław napisał/a 18 marca 2018 o 22:23:
Bardzo Panu Bogu dziękuję za Helenkę i że mimo, że jej nie znałam za życia na ziemi to było mi dane ją poznać po jej tragicznej śmierci. Szczególnie też dziękuję tym wszystkim przyjaciołom, bliskim, którzy dzielą się świadectwem życia, dobroci i wiary Helenki. Co się zmieniło w moim życiu od kiedy usłyszałam jej historię i historie opowiadane o niej? Na prawdę bardzo dużo. Zaczęłam bardziej doceniać i kochać moich bliskich. Zobaczyłam, jak często próbowałam budować relację z Panem Bogiem, oddalając się przy tym od innych ludzi, co jest przecież niemożliwe. Zaczęłam uczyć się grać na gitarze. Było to kiedyś moim pragnieniem i Helenka mnie do tego bardzo zmotywowała. W ogóle Helence odnalazłam bardzo wiele marzeń, które miałam od dawna, ale je zakopywałam i nie realizowałam. Stała się dla mnie bardzo bliska :)! Jeszcze raz dzięki za Wasze świadectwa, wywiady. Wiem, że nie jest łatwo mówić o tak bliskiej osobie, która niedawno odeszła do Nieba, bo tęsknota po ludzku jest. Jesteście na prawdę super i wiele też się od Was (przyjaciół, bliskich) Helenki nauczyłam i też staliście mi się bliscy. To, że stała tak dobrą i pełną Miłości osobą zawdzięczała na pewno środowisku, w którym żyła, przeżywała swoją codzienność, czyli Wam :)! Dzięki, że jesteście i podajecie dobro dalej. Tobie Helenko też dzięki, że jesteś 🙂 I do zobaczenia w Niebie 🙂 🙂 !
Michał z Bielsko-Biała napisał/a 5 lutego 2018 o 20:02:
Witam serdecznie i przesyłam do Was serdeczne pozdrowienia! Muszę to powiedzieć, bo sprawa mi leży na sercu. Dobrze, nawet powiem, bardzo dobrze się stało, że fundacja powstała. Od samego początku, kiedy usłyszałem o Helence i jej śmierci, pomyślałem sobie. Dużo się mówi, tyle się gada, trąbi na lewo i prawo. Niby dobrze, bo śmierć w imię wiary trzeba nagłaśniać, mówić o takich ludziach. Tylko, że mam wrażenie również, że tutaj trzeba więcej. Trzeba trwałego śladu, trzeba nie słowem, a czynem wcielać w życie pamięć o kimś takim, jak Helena. Ona musi mieć naśladowców żywych, aktywnych, a nie takich, którzy potrafią tylko opowiadać i ewentualnie nacisnąć na spust migawki aparatu fotograficznego podczas jednego ze spotkań jej poświęconych. Mówi się przecież „mowa...woda...puste słowa". Słowa często nie mają pokrycia w rzeczywistości, pozostają w sferze marzeń. A ja sobie tak myślę, że Helenka byłaby szczęśliwa, gdyby te jej zasługi były uwieńczone czymś więcej. Życie bowiem nie polega na tym, żeby być na rozkładówkach. Nie polega na tym, żeby lądować w błyskach fleszów, na czerwonych dywanach. Myślę, że najważniejsze w życiu to jest to, co człowiek nosi w sercu. Pamięć, modlitwa, chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Dużo się mówi o tym, że trzeba naśladować naszego Mistrza, Jezusa. Z tego, co ja wiem, Jezus nie był specjalnie „wylewnym" człowiekiem, jak to się określiłoby dziś. Była sprawa, On działał. Trzeba było uzdrowić, uzdrawiał. Trzeba było się modlić, to się modlił. Za to nigdy się nie złościł...no może raz jak rozpędził przekupniów ze świątyni. Słyszę głosy o przymiarce do beatyfikacji Heleny. Cudem będzie fakt, że to jej życie ruszy sumienie młodych ludzi. I da „kopa w tyłek" do działania. To chyba jedna z tych, która posłuchała papieża Franciszka z tym jego „zejściem z kanapy". I właśnie trzeba wołać, trzeba wręcz krzyczeć, żeby świat „zszedł z kanapy". Pozdrawiam
Iza z Warszawa napisał/a 3 lutego 2018 o 06:55:
Helenka zachwyca swoją miłością do drugiego człowieka. Widać to w jej czynach. To dobro widać nawet w jej twarzy,w tym jak wygląda,zachowuje. Dzięki Ci Panie za Helenkę. Do zobaczenia Helenko.
Anna z Kraków napisał/a 1 lutego 2018 o 14:43:
Helena sprawiła, że zaczęłam częściej spoglądać na drugiego człowieka i być dla innych. Dziękuję Ci Helenko!

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Filter by Categories
Aktualnośći
Bez kategorii
Działalność
Świadectwa
Video

Fundacja na Facebooku

Facebook Pagelike Widget

Wolontariat na Facebooku

Facebook Pagelike Widget
Scroll Up